Lata 1895-1922

Lata 29. 08. 1895 – 01. 08. 1922

Ks. Dr Ignacy Maciekowski b. prof. teologii moralnej i Pisma św. w seminarium tarnowskim, b. proboszcz w Żabnie, b. proboszcz w Łapczycy – przybył do Tuchowa 29 VIII 1895 i pracował tu jako proboszcz i dziekan tuchowski przez lat 27 tj. do r. 1922. Kiedy Arcybiskup Hryniewiecki  zrezygnował z probostwa w Tuchowie, miał się Go zapytać ks. Bp Łobos: „Kogo by tam posłać?”.Na to odpowiedział Arcybiskup: „Znam jednego księdza w Diecezji, który by dał radę tychowianom – to ks. Maciejowski, proboszcz w Łapczycy.”

Księża Wikarzy jednogłośnie wysoko podnoszą Jego zalety: Pisze o Nim ks. Wik. Kapłański, ob. proboszcz w Chorzelowie: „Dla siebie surowy i dla drugich, ale prawy, nie znający kompromisów, sprawiedliwy, inteligentny, oczytany. Ludzi jednak do siebie nie przywiązał. Książkę czy gazetę czytał od deski do deski.”

Zastał gospodarstwo zrujnowane w Tuchowie, Dąbrówce, w Garbku i w Bryłach walące się budynki. Zabrał się do stawiania i restauracji budynków. Podobno wystawił  czy zrestaurował przeszło 20 budynków /stajnie, stodoły i spichlerze/.

Kościół parafialny też był w złym stanie: dach był pokryty gontami i walił się, kościół popękany a w ścianach były takie dziury, że jak mówiono ręka mogła wejść. Ks. proboszcz Maciejowski dał nowy dach, pokrył go dachówką, dokończył wieżę, szpary w ścianach zalano cementem, kościół otynkowano.

Za Jego czasów bardzo pięknie rozwijało się bractwo dobrej śmierci, do którego należeli sami mężczyźni. Mieli cztery razy do roku swoje nabożeństwa, swoją spowiedź od rana do sumy, po czym Mszę z wystawieniem i kazaniem, które wygłaszali OO. Jezuici przyjeżdżający wtedy do dworu albo OO. Redemptoryści. Później przeniósł ks. Dutkiewicz to nabożeństwo na godzinę 9 rano a ks. Albin jeszcze gorzej bo na 8, dzięki czemu życie bractwa osłabło. Były także za ks. Maciejowskiego liczne róże mężów, kobiet, chłopców i dziewcząt. Również pięknie rozwijała się za Niego sodalicja panien w Tuchowie.

Inny ks. katecheta ks. Jan Fortuna tak charakteryzuje ks. Maciejowskiego:„Sumienny, punktualny, surowy, ale sprawiedliwy, taktowny, szanujący każdego, najmłodszego kapłana, pokorny, często publicznie na oczach parafian przystępujący do spowiedzi św. do ks. Wikarego, iura stolae wypłacał księżom Wikarym co do grosza często biedakom za pogrzeby wracał ze złożonej kwoty, a więc nie chciwy, szorstki nieco, ale złote serce. Wysłano do niego zwyczajnie księży na poprawę. Mówiono: „W Tuchowie ostatnia stacja”. Honoru księży Wikarych bronił. Gdy raz po procesji z Najświętszym Sakramentem jeden z księży Wikarych podpity przewrócił się z monstrancją, kazał mu jechać do Tarnowa i prosić o przeniesienie, aby nie musiał sam jako dziekan wkraczać urzędowo swoją władzą.”

Z parafianami nie umiał jednak się zżyć. Żalił się nieraz do nich a oni przysyłali mu obelżywe anonimy, wrzucali mu je do konfesjonału. Często mawiał rozgoryczony: „Bestiae infernales, ogon przyprawić i w las puścić.”Zresztą duże folwarki plebańskie, zawsze wzbudzały u ludzi zazdrość, niechęć a nawet nienawiść. Odnośnie parafian, nie urządzał składek nadzwyczajnych, ale odnawiał kościół ze składek zwyczajnych niedzielnych swoim kosztem remont przeprowadzając. Za roboty mało płacił, ale za to przez cały rok dawał biednym mleko, drzewo z lasu na opał.

Popierał pracą społeczną. Jako dyrektor – kasjer pracował w Składnicy Kółek rolnych. Wykorzystywał wpływy we dworze, i przez to dużo mógł sprawić dla kościoła. Z jego inicjatywy hrabina przyłożyła się do wybudowania nowej ochronki, sprawiła piękny garnitur, złoty ornat, kapę, dalmatyki zakupione w Wiedniu, oprócz tego sprawiła kielich, puszki, inne ornaty itp.

Umarł na chorobę umysłową w Krynicy, majątek zagarnął brat adwokat, co ludzi tak zraziło, że cechy nie chciały wyjść ze światłem na jego pogrzeb, ale zażądały zapłaty. Jakoś ks. Fortuna potrafił ich uspokoić i przekonać. Miły stosunek łączył śp. ks. Maciejowskiego z Klasztorem. Główne nabożeństwa w kościele parafialnym celebrował O. Rektor a proboszcz w Klasztorze. Często przy obiedzie w Klasztorze mawiał o Ojcach: „Nichil habentes, omnia possidentes.” Posyłał im za współpracę zboże, ziemniaki, słomę. Wiele było narzekań, że zarządził wydawania pozwolenia na zaopatrywanie przez Ojców chorych za kartkami. W nagłych wypadkach zawsze mogli jechać, zwyczajnie musieli mieć kartkę od proboszcza. Tłumaczył się tym, że chce mieć ewidencję zaopatrzonych parafian sakramentami św. Z okazji 50-lecia swego kapłaństwa otrzymał od miasta obywatelstwo honorowe. Dużą pomoc miał ks. Maciejowski ze strony OO. Jezuitów, którzy przez dwór stykali się z ks. proboszczem.

Po śmierci ks. Maciejowskiego administrował parafią ks. wikary Michał Chłoń. Kapłan miły, zacny, sumienny. Parafianie chcieli go widzieć następcą. Wytłumaczył im jednak, że nie ma egzaminu na proboszcza. Drugim Księdzem Wikarym był ks. Wł. Kapłański, o którym pisze ks. Fortuna, z nim współpracujący w parafii tuchowskiej: „powszechnie lubiany przez dzieci i parafię, pracowity, energiczny, właściwy budowniczy ks. Dutkiewicza nowej plebanii.” Miał także ks. Maciejowski i innych dzielnych Wikarych, że wymienię: ks. Kacpra Mazura nowo wyświęconego, późniejszego ojca duchownego w seminarium duchownym i proboszcza katedralnego. Był to wyborowy spowiednik, który ściągał licznych penitentów nawet z okolicy. Ks. Wł. Kopernickiego, bardzo dobrego kaznodzieję, który zmarł jako proboszcz dębicki w czasie wojny w Sędziszowie, wysiedlony z Dębicy z powodu frontu wojennego. Ks. Wł. Mendralę, bardzo gorliwego kapłana, katechetę, obecnie proboszcza w Szczepanowie, ks. Ludwika Jarońskiego,którego specjalnością była walka z pijaństwem. Chodził co wtorek jarmarczny po szynkach i wypędzał łachą pijaków do domu.

Specjalną wzmiankę należy poświęcić ks. Janowi Fortunie /od 1 VII 1917/. Pracował on tu przez lat 5 za ks. Maciejowskiego jako katecheta szkolny, następnie za ks. Dutkiewicza i ks. Albina. Przeniósł się do Tarnowa na katechetę, w r. 1928 powołany tam do pracy społecznej około robotników. Przed nim uczyli religii Księża Wikarzy, jeden w Tuchowie w szkole 4 -klasowej, drugi na wsiach. Za ks. Fortuny powstała szkoła 5 – klasowa a po I. WŚ 7 – klasowa. Uczył także religii na Wołowej i jakiś czas w Burzynie. Wnet powołano go do rady miejskiej, gdzie odważnie piętnował kumoterstwa i lichą gospodarkę miejską. Wyrobił sobie w mieście i w radzie taki autorytet, że jeden z OO. Redemptorystów nazwał go „dyktatorem Mussolinim”. Wytykał kradzieże dobra publicznego, wybryki takie jak huśtawki na starej targowicy w czasie sumy i nieszporów w klasztorze. Rada miejska nadała mu jednogłośnie obywatelstwo honorowe miasta. Pracował na wszystkich polach – zakładając koła katol. ludowe przez co nieraz wpadał w konflikt z przeciwnikami politycznymi – urządzając kursy kroju i szycia dla panien tuchowskich – patronat drobnego rękodzieła przysłał mu dwie siły kwalifikowane, założył szwalnię związkową, oddział damski prowadziła Kunegunda Piątkówna, dzisiaj Pawlikowa, oddział męski Janina Kobyłecka z Borzęcina. Prowadził sodalicję Panien, Pań. Bractwa matek chrześcijańskich, KSM, wybudował szkołę o 4 klasach obok kościoła z drzewa uzyskanego z ekspozytury z Tarnowa, ożywił działalność TSL. W Tuchowie prowadził Kuchnię amerykańską, przez 3 lata był dyrektorem i kasjerem w Składnicy Kółek rolniczych i sprowadzał ubrania i obuwia, wyjednywał biedakom pracę w Mościcach, a także w Tarnowie przez związek katol. stróżów.

Powyższy tekst w formie maszynopisu został znaleziony w kancelarii parafialnej, przepisany przez Wojtka Lewickiego i umieszczony na tej stronie.