Lata 1922-1926

Lata 15 IX 1922 – 23 III 1926

Ks. dr Stanisław Dutkiewicz prałat, b. Rektor Seminarium duchownego w Tarnowie objął probostwo w Tuchowie po śp. Ks. Maciejowskim w r. 1922. Powiedział o Nim w mowie pogrzebowej przyjaciel Jego, ks. dziekan P. Halak:„Ignis ardens”. Rzeczywiście to cechowało całe Jego duszpasterstwo w Tuchowie, poprzednio w Tarnowie w Seminarium, jeszcze poprzednio probostwo z Żegocinie. Pisze o Nim ks. wik. Kapłański: „Kiedy przychodził do Tuchowa, bałem się Go bardzo, bo sądziłem, że będzie takim proboszczem jakim był rektorem a wtedy będzie marny mój los. Powiedziałem Mu to w oczy, gdy przyjechał objąć probostwo i pytał się mnie, jak się mi powodzi. Odpowiedział na to, by Mu nigdy o przeszłości nie wspominać, stosunki same się ułożą, jeśli będzie widział pracę. Dla mnie, pisze ks. Kapłański, stosunki z ks. Dutkiewiczem ułożyły się dobrze, bo starałem się Go zrozumieć i zrozumiałem. Z innymi księżmi było gorzej. Wikt był marny i to zrażało Księży do niego.”

Ks. Dutkiewicz sam był pracowity, zawsze czymś zajęty, nie znosił księdza, który by nie pracował albo go zastał niepracującego. Sam dokonał w Tuchowie wiele za krótkiego swego pasterzowania. Działalność Jego była wszechstronna. Głosił kazania w każdą niedzielę, dla bractwa dobrej śmierci urządzał rekolekcje, które dawał na spółkę z Księżmi Wikarymi, urządzał co roku dla młodzieży rekolekcje, na które zapraszał wybitnych księży /ks. Halak, ks. Decii/. Założył bibliotekę parafialną, do której zachętę dał sam ks. Kapłański. Kiedy bowiem pożyczył ze swojej prywatnej biblioteki pewnemu chłopcu dobre książki, a te zrobiły jak najlepsze skutki i matka pochwaliła się przed ks. Dutkiewiczem, zachęcony założył bibliotekę. Nie trwała ona długo, bo nie miał jej kto prowadzić, wznowił ją ks. Augustyn na początku 1939. Biblioteka dotychczas istnieje i rozwija się. Największym jego dziełem była nowa plebania, którą wystawił za sprzedany folwark „Bryły” /70 morgów k. Jasła/. Materiał poczęto zwozić zaraz po Jego przybyciu w r. 1922 – zaczęto ją stawiać w r. 1923 a dokończono w r. 1925. Wikarówkę jako już niepotrzebną sprzedał do Lichwina. Ponieważ już na wiosnę 1923 został ks. Dutkiewicz lekko sparaliżowany, a za kilka miesięcy paraliż się powtórzył, cały ciężar budowy spadł na ks. Kapłańskiego, któremu jednak ks. Dutkiewicz chociaż chory służył radą. Nie zaniedbał też kościoła: dał podłogę parkietową do zakrystii, pomalował ją, sprawił do zakrystii komodę na bieliznę kościelną, szafę dębową, dał w kościele posadzkę i kamienne schody do W. Ołtarza, bo były drewniane, sprawił piękną nową monstrancję, na którą składali się księża rodacy i parafianie, zakupił kielich, dalmatyki czarne, ornat czarny i biały, wyłożył chodnik koło kościoła płytami kamiennymi, sprawił sygnaturkę, bo poprzednią zabrali Niemcy.

Dbał też o podniesienie parafian materialnie, o ich kulturę gospodarczą. Widząc rodziny biedne 1 – morgowe, 2 – 3 morgowe, chciał im przyjść z pomocą. W tym celu urządzał kursy rolnicze i ogrodnicze a na prelegentów sprowadzał fachowców z Tarnowa /prof. Majcher/, zachęcał rodziców, by posyłali synów do szkół zawodowych, rolniczych, czy ogrodniczych, ale niestety nie znalazł posłuchu. Jeden tylko z Mesznej Opackiej Góral poszedł do szkoły rolniczej, ukończył ją i był zadowolony. Sprawdzał drzewka owocowe /25000/ by wśród parafian zaprowadzić sady wzorowe, założył mleczarnię w Dąbrówce, ale upadła z powodu sił fachowych. Zamierzał z folwarku w Dąbrówce wysiedlić 60 morgów i utworzyć szkołę rolniczą, ale śmierć nagła przerwała to życie niezwykle pracowite i ofiarne.

Zgasło wielkie serce kapłańskie. Prawdziwe ignis ardens! Pamięć ks. Dutkiewicza najżywiej utkwiła w duszach parafian. Jego jedynie wspominają jako wielkiego Pracownika i wielkiego Proboszcza.

Powyższy tekst w formie maszynopisu został znaleziony w kancelarii parafialnej, przepisany przez Wojtka Lewickiego i umieszczony na tej stronie.