Lata 1945-1947

Ks. Stanisław Kudej przybył do parafii na proboszcza 19 X 1945 z Nowego Sącza, gdzie pełnił obowiązki wikarego – koadiutora przy chorym ks. inf. Mazurze. Pisze w Elenchus paraochorum: „Zastałem gospodarstwo w ruinie, jak również zrujnowaną plebanię przez Niemców w niej mieszkających, a to z powodu wybuchu amunicji niemieckiej, złożonej u Jasicy w rynku obok Steca Franciszka oraz wskutek zaniedbania ustępującego administratora, który od stycznia do września 1945 nic nie poprawił, tak, że na początku nie miałem na plebanii ani jednego pokoju do zamieszkania”. Również w kościele wyleciały od wybuchu witraże z frontu i szyby, również w wielkim procencie zbita była dachówka na kościele. Nowy ks. proboszcz zabrał się gorliwie do odbudowania gospodarstwa, plebanii kościoła, oraz do pracy duszpasterskiej. Oczyścił szopę i stodołę gdzie Niemcy urządzili szpital dla chorych mułów i koni. Na restaurację kościoła i plebanii sprzedał 3 morgi pola Blakowi Antoniemu i Cieślowej częściowo za gotówkę, częściowo za krowę i maciorę, które miały przejść do inwentarza /ale nigdy nie przeszły/. Wprawił na plebanii szyby i odmalował część pokoi oraz zaprowadził elektrykę w niektórych pokojach, ale w sposób prowizoryczny tak, że następca musiał braki uzupełniać. Na kościele poprawił dachówkę, sprawił w miejsce witraży okna z grubego szkła matowego od frontu. Szkło sprowadził z Krakowa z Firmy Zeleńskiego.

Zabiegał też około podniesienia duchowego parafii. Urządził więc w r. 1946 rekolekcje, które przeprowadził O. Bernardyn z Tarnowa. Zaś w r. 1947 misje pod przewodnictwem OO. Jezuitów. Wierni tłumnie garnęli się na misje święte. Zaprowadził Nabożeństwo I. Piątkowe do Naj. Serca Jezusowego bo dotąd tego nabożeństwa nie było. W I. poniedziałki każdego miesiąca urządzał nabożeństwo za dusze zmarłych, jednak to nabożeństwo nie przyjęło się w parafii.

W I. piątki wierni tłumnie garną się do sakramentów św., a zwłaszcza dziatwa szkolna z Tuchowa, co jest zasługą ks. katechety Józefa Barszcza, który przybył do parafii Niedzielisk w r. 1947, a który ze szczególniejszym nabożeństwem krzewił praktykę spowiedzi piątkowych wśród dzieci szkolnych.

Pracował więc ks. Kudej gorliwie w parafii, jednak dzikim, niekiedy gwałtownym wystąpieniem na ambonie i poza kościołem wobec parafian, oraz przez ustawiczne narzekanie, że nie ma z czego żyć, uwikłał się w kłopoty i procesy z niektórymi parafianami, tak że musiał parafię opuścić.

Powyższy tekst w formie maszynopisu został znaleziony w kancelarii parafialnej, przepisany przez Wojtka Lewickiego i umieszczony na tej stronie.