Lata 1947-1950

Ks. Aleksander Rogóż, ur. w Borzęcinie, wyśw. 1915, sekr. jener. K.S.U.M. w 1919 – 1928 – prob. w Ropczycach w 1928 – 1938 – prob. w Porąbce Usz. W 1938 – 1946 – Kapelan SS. Dominikanek i w 16/XI 1947. prob. w Tuchowie.

Rok 1947 – 1948.

Zastał probostwo zrujnowane – w rozwalonej stajni jedną starą krowę, dla niej garść słomy i siana, trochę buraków i drobnych ziemniaków – w spichlerzu ani ziarnka żyta czy pszenicy.

Ks. Bp Ordyn. Stepa, widząc zrujnowane budynki gospodarcze poradził wszystko rozebrać i zbudować jeden budynek, szczególniejszy, któryby pomieścił stajnie, oborę, chlewy i szopę. Ponieważ nie było Rady Parafialnej, (dwóch starych ludzi: Słowik z Burzyna i Kowalik z Kielanowic) – powołano do życia Radę Parafialną z wyborów – z miasta i z każdej wsi po jednym. Na posiedzeniu 29 XII 1947 – Rada Parafialna uchwaliła rozebrać zrujnowane stajnie i szopę – a wystawić jeden budynek. Zaś spichlerz podeprzeć podmurówką. Plany wykonał cieśla Michał Wróbel. Robotę rozpoczęto w marcu 1948 – a poświęcono gotowy budynek w lipcu 1948. – Zebrano z parafii: (Rada Par. uchwaliła 50 zł. z morga) 597.806 – wydano 617.413 deficyt 19.607 – pokryją przemysłowcy w Tuchowie i Rektor Sem. Duch. z tytułu posiadania na terenie parafii folwarków. Na budynek gospodarczy zmurowany – z frontu częściowo z drzewa, obejmuje wozownie, chlewy, kurnik, oborę, stajnię, mieszkanie dla gospodarza z piecem i szopę na narzędzia rolnicze. Później (w r. 1949) zainstalowano w tym budynku elektrykę.

Roboty k. kościoła.

Na kościele dano nowe rynny, poprzeczne przełożono od frontu dachówką, bo za każdym wichrem spadała na ziemię (przywiązano dachówkę drutem miedzianym). Na plebanii dokończono instalację elektryczną, odrestaurowano balkony, bo groziły zawaleniem.

Koło kościoła usunięto gruzy po dawnej szkole (strażacy ochotnicy) i dano ogrodzenie siatkowe od ulicy (ofiarował burmistrz). Na podwórzu, pokryto stodołę dachówką, studnię zniszczoną obmurowano i zabezpieczono, na miejscu szopy urządzono ogródek warzywny.

Praca duszpasterska w kościele.

Odrodzono kółko ministrantów – zaniedbane. Członków 20. Prenumerują „Mszę” – mają swoją biblioteczkę, tomów 50, każdy posiada mszalik, jest dyżur i porządek zajęć. Zastał ks. Proboszcz Sodalicję Mariańską w gimnazjum. Dobrze prowadzi ją ks. Profesor Jan Pączek. Spowiedź św. Miesięczna w pierwsze piątki. Różaniec żywy rozbity, w kościele parafialnym szczątki zmiany róż w jedną niedzielę razem. Powstało przy kościele parafialnym róż, kobiet 19, dziewcząt 27, młodzieńców 10, mężów 6. Poczęto gromadzić na zmianę osobne zmiany: w pierwszą niedzielę po sumie dziewczęta, w drugą niedzielę po dziewiątej matki, w trzecią niedzielę po sumie młodzieńców, w czwartą po dziewiątce mężów. Oprócz tego zgromadzono w domu katolickim osobno zelatorów i zelatorki na wspólne konferencje. Bibliotekę parafialną ożywiono na plebanii, tomów 1500, wypożyczeń w roku 80, prowadzi uczennica gimnazjum pod opieką ks. Pączka. Praca katolicka zaniedbana, obecnie ożyła. Rozchodzić się zaczyna „Niedziel” 50, „Głosów Katolickich” 20, „Mszy” 20, „Tygodnik Powszechny” 10, „Pochodni Serafickich” 20, „Róży Duchownej” 20.

Dla inteligencji od grudnia 1947 rozpoczęli OO. Redemptoryści (zasługa O. Winiarskiego) wykłady religij-apolog. w Domu Katolickim. Frekwencja początkowo duża, zadowolenie ogólne.

Dla całej parafii: za poprzednika odbyły się w poście misje św., za ks. Rogoża w listopadzie rekolekcje dla młodzieńców (256), w grudniu dla dziewcząt (500), przed Bożym Narodzeniem nowenna do Najświętszego Dzieciątka Jezus.

W roku 1947 w parafii tuchowskiej urodziło się 151 – zmarło 76, zaślubionych 64, zapowiedzi 89. Dochody z tacy 70.881. Rozchody kościelne 45.975. Remanent 24.906. Dochody Rady Parafialnej 2000, rozchody 50. Remanent 1950.

Rok 1948 gospodarcze prace.

Na pokrycie kosztów wystawienia budynków gospodarczych i pokrycia kościoła dachówką i rynnami – urządził osobno komitet (inż. Derechowski), opłatek w sokole 2 lutego 1948 r. Dochód 95.446 złotych. Wrażenie bardzo dobre. Zapał Rady Parafialnej oraz sołtysów gromad i miasta bardzo wielkie – życzliwość dla ks. Proboszcza i jego prac naprawdę wielkoduszne.

Wsie zwożą na utrzymanie księży zboże i ziemniaki, mieszczanie czym mogą pomagają. Ks. Proboszcz objechał wszystkie wsie, szkoły, bywa na opłatkach i wśród mieszczan. Chodzi po kolędzie w mieście. Sami sołtysi pomagają w pracy. Wsie ochotnie wyjechały na wiosnę zasiać pole plebańskie i zasadzić. Zakupiono w Tymbarku 50 drzewek owocowych na zasadzenie w ogrodzie plebańskim. Spichlerz zabezpieczono w ten sposób, że dano przyciesie i dobudowano od kościoła szopę na rupiecie gospodarcze.

W kościele okazała się gwałtowna naprawa szat liturgicznych, wspaniałe garnitury złote, ornaty, kapy, dalmatyki zniszczone. Ks. Proboszcz zrobił pod kościołem wystawę zniszczonych szat. Złożyli parafianie od razu 40.000 złotych. SS. Felicjanki w Tarnowie i P. Maria Krogulska podjęły reperację szat liturgicznych. W lecie szaty wykonano z precyzją. Ks. Proboszcz zrobił powtórnie wystawę tych szat liturgicznych, ale już naprawionych. Parafianie złożyli przeszło 100.000 złotych na naprawę.

Na cmentarzu grzebalnym okropne stosunki. Grabarz z rodziną i inwentarzem żywym mieszka na cmentarzu, pod jednym dachem trupiarnia. Cmentarz zaniedbany, krzyża w ogóle nie było. Uchwaliła Rada Parafialna postawić kostnicę na lewo od kaplicy z pustaków. Wykonał je Bernal z Dąbrówki na plebanii, okna i drzwi zrobił Klimek z Tuchowa. Kostnica kryta białą dachówką, obejmuje dwie ubikacje, na przechowanie ciała i sekcje. Na polecenie Kurii Biskupiej z pola kościelnego na cele kultu religijnego 5 ha 25 arów, ale Władze tego nie uznały.

Grabarzowi, Buladze Franciszkowi, sprzedano stary dom za 30.000 na cmentarzu, by pomóc przenieść się do własnego domu obok cmentarza przy drodze.

W kościele w roku 1948 odbyły się rekolekcje: dla inteligencji pod przewodnictwem ks. Proboszcza Aleksandra Rogoża. Dla matek osobno, dla ojców osobno, w poście (ks. Rogóż) dla młodzieży gimnazjalnej osobno i dla dziatwy szkolnej (ks. Barszcz). Dla młodzieńców w listopadzie, dla dziewcząt w grudniu, dla sióstr III Zakonu w listopadzie, (wszystkie ks. Rogóż). Poza tym Triduum przed św. Franciszkiem, przed Bożym Narodzeniem, nowenna z kazaniami. Zaś w klasztorze co roku odbywa się przed Niepokalanym Poczęciem nowenna z kazaniami wieczorem.

Przez zimę do Wielkanocy OO Redemptoryści dalej wygłaszają interesujące wykłady dla inteligencji. Frekwencja przy końcu osłabła. W roku 1948 rozchodzi się w parafii „Niedziel” 220, „Głosów Katolickich” 20, „Rycerza” 150, „Róży Duchownej”150, „Tygodnika Powszechnego” 20, „Posłańca” 100. W roku 1948 ruszono chór kościelny mieszany. Nabożeństwa majowe i czerwcowe ożywiono przez wprowadzenie przez cały miesiąc wystawienia Najświętszego Sakramentu w monstrancji i kazań. Wybitnie prowadzi kółko ministrantów ks. Podolański. Odrodzono bractwo trzeźwości (700 członków) i bractwo dobrej śmierci (170) mężczyzn i wprowadzono nabożeństwa kwartalne. W roku 1948 w parafii tuchowskiej urodziło się 188, zmarło 82, zaślubionych 86, zaopatrzono sakramentami świętymi 259, w parafii 79, w klasztorze 180). Rozdano komunii św. 197.000 (w parafii 37.832, w klasztorze 160.000). Pracowali księża wikarzy ks. Pączek Jan, ks. Duda Jan do kwietnia; ks. Józef Podolański na jego miejsce. Katechetą ks. Józef Barszcz.

Dochody z tacy 362.900. Rozchody 358.539. Pozostało 4.361.

Rok 1949.

Ks. Proboszcz Rogóż zebrał 6 I Radę parafialną, złożył jej życzenia noworoczne i nakreślił plan prac na rok 1949. Trzeba więc będzie: wykończyć rynny na kościele i umocnić resztę dachówek – wyrestaurować ustęp obok kościoła i zabezpieczyć stałą obsługę – zrobić wiązanie dachowe całkowicie nowe na kaplicy różańcowej – wykończyć roboty na cmentarzu grzebalnym i dać motor do organu. Zakupiono na dach kościelny drzewo w Burzynie u pana Chrząstkowskiego (12 metrów = 44.550 złotych). Obciosał drzewo Łątka Stanisław za 9.100 złotych. Furmani z Burzyna drzewo przywiozą, sołtys Kuraś z Dąbrówki wywiezie kloce z Garbku do tartaku na deski do kostnicy, a sołtys Kamykowski zwiezie z Garbku krokiewki na powałę do kostnicy. Krokiewki ofiaruje nadleśnictwo. Bernal wykona pustaki a pan Mazurkiewicz u Serafina w Burzynie zamówi 1000 dachówek na kostnicę. Blacharz z Tarnowa naprawi rynny na kościele po 200 złotych za jeden metr bieżący. Kosztować będą rynny nowe i naprawione 40.000 złotych. Zgodzono do roboty około wiązania dachowego na kościele cieślów z Burzyna za 20.000 złotych. Na plebanii ks. Proboszcz własnym kosztem urządził instalację elektryczną w budynku gospodarczym i ogrodził własnym kosztem całe podwórze – zgodzono ubogą Łachową za 50 złotych – co tydzień myć i sprzątać w ustępie, który naprawiono i pobielono, oraz zgodzono z Gorlic firmę Przybyłowicza do wykonania motoru elektrycznego do organów za cenę 80.000 złotych. Należy jeszcze na chórze zabetonować posadzkę, dać nowe liny do dzwonów i drewniane wstawić rurki do powały. Ponieważ czeka nas praca bardzo poważna, bo szarowanie kościoła na zewnątrz, rozgląda się ks. Proboszcz za współpracownikami po mieście i pozyskał gorliwych mieszczan: panów Trzeciaka Jana, Sobyrę Wojciecha, Dutkę Walentego, Mężyka, Mazurkiewicza Franciszka, Kondrackiego, Sędziego Klimka. Przy ich pomocy uporządkowano cmentarz grzebalny w październiku i listopadzie, i cmentarz dawny w listopadzie.

Zakupiono tuje w szkole ogrodniczej w Gumniskach, oraz brzozy i wierzby płaczące. Ludzie przyszli ochotnie i wcięto aleje i ścieżki, wstawiono krzyż wielki – obsadzono ścieżki drzewkami – sprowadzono 2 wagony haszu kolejowego i wysypano aleje. Cmentarz przybrał uroczy wygląd. Na starym cmentarzu – dokonano ocięcia ogrodzenia, wycięcia chwastów, oczyszczenia cmentarza wojskowego, wytyczono aleje i część zachodnią obsadzono głogiem. Wreszcie dano wspaniałą bramę wchodową, którą wykonali za darmo cieśle z Lubaszowy. Wielkie zasługi koło cmentarzy ma Pan Wojciech Sobyra, który sam przepracował całymi dniami, zaś koło kościoła dokonano odwodnienia przez odszukanie dawnych rur i sprowadzenie z Tarnowa z firmy Okoń rur nowych. Oczyszczono te dawne rury i puszczono wodę poza ogrodzenie. Wielką tu zasługę mają technik Kondracki i młody Przęczek Tadeusz.

Odbyły się rekolekcje w poście: dla starszych, w poście dla inteligencji (O. Wojnowski) w poście dla gimnazjum i dziatwy szkolnej, dla młodzieńców w listopadzie (300), dla dziewcząt w adwencie (500). Wprowadzono godzinę świętą przed pierwszym piątkiem. Pomnożyła się znacznie frekwencja do sakramentów św. i współudział we mszy św. niedzielnej. Kazania katechetyczne pt. Skład Apostolski. W roku 1949. w parafii tuchowskiej urodziło się dzieci 194, zmarło 91, zaślubionych 56. Zaopatrzono sakramentami świętymi 277, w tym parafii 86, z klasztoru 181. Rozdano komunii św. 205.000, w tym w parafii 35.000, w klasztorze 170.000.

Dochody z tacy 611.857. Rozchody kośc. 615.794. Niedobór 3.937. Rachunki Rady Parafialnej: dochody 225.595. Rozchody 233.384. Deficyt 7.789.

Rok 1950.

Na pierwszym posiedzeniu Rady Parafialnej 1 stycznia ks. proboszcz złożył Radzie życzenia noworoczne, podziękował za pracę dotychczasową i wezwał ją do dalszej współpracy, przedłożył rachunki z roku ubiegłego, które osobna komisja rewizyjna przyjęła do wiadomości i udzieliła absolutorium. Następnie ks. proboszcz przedłożył plan prac na rok 1950: przerobienie ołtarza św. Anny do kaplicy różańcowej i nabycie obrazu św. Józefa – wybudowanie kiosku katolickiego, oszarowanie kościoła na zewnątrz, sprawienie szat na feretrony za szkłem i zrobienie pod chórem w kaplicy różańcowej schowku na katafalki i inne sprzęty.

Ołtarz św. Józefa.

Obraz św. Józefa wymalowała siostra Karmelitanka w Sosnowcu za 40.000 złotych. Ołtarz rzeźbi pan Cieśla stary i starannie wszystko zagruntował co brakowało dorobił, a Patyk Józef z bratem z Gadówki pięknie wykonali i ozłocili. 19 marca poświęcił ks. proboszcz w asyście księży tenże ołtarz z obrazem św. Anny i zasuwę obrazu św. Józefa. Wierni bardzo chętnie zwłaszcza Józefy na ołtarz się składali.

Kiosk katolicki.

Plan wykonał pan J. Słowik z Dąbrówki bezinteresownie. Cegłę pożyczył ks. proboszcz u Wrony Marcelego (i potem ją zapłacił 11.500), cement z gminy. Roboty wykonał Lisiak z Kielanowic. Ks. proboszcz poświęcił kiosk po mszy św. dziewiątce wobec tłumnie zebranej parafii. Kiosk kosztował 35.000, sam się wypłacił. Prowadzi sprzedaż gazet i książek p. Janina Mikosówna, bezinteresownie.

Szarowanie kościoła.

Wapno zakupiono cały wagon u nauczyciela Orczyka. Piasek parafianie zwieźli, londyny darowali, drzewo na deski, rusztowanie kupiono w Burzynie i przetarto w tartaku. Nadzór honorowo objął inż. Kulka z Tarnowa, roboty murarskie kierował początkowo p. Słowik, potem Kiełbasa z Krzyża. Murarze pracowali z Tuchowa. Pomoc dawali Broda Władysław i Mikos Józef bardzo ofiarnie. Dużo bardzo pracy włożyli członkowie Rady parafialnej, jak Mazurkiewicz, Trzeciak, Dutka, Kamykowski, Krawczyk z Lubaszowy. Robota trwała od 24 maja do lipca. Równocześnie naprawił blacharz rynny, a kleryk Grzanka malował okna. Wiele poświęcenia okazał p. Organista Grzanka Wojciech. Roboty ciesielskie przy stawianiu rusztowania kierował starzec schorowany, ale zamiłowany w pracy Michał Wróbel. Rada parafialna co niedzielę po południu odbywała swoje narady. Roboty koło tynkowania kościoła. Dochody 812.576 złotych. Rozchody 794.261. Zostaje 18.315.

Oddano 14 sierpnia wypożyczone londyny i deski. Wapna resztę zakopano na ogrodzie plebańskim (20 metrów). 13 sierpnia ks. proboszcz podejmował skromną herbatą radę parafialną, majstrów i robotników, w ogrodzie pod lipą. Przybył także inż. Kulpa z żoną i pan Burmistrz Galas.

Malowanie kościoła ma się odbyć w roku 1951. Trzeba jednak poczynić wstępne przygotowanie. Plany zgodził się wykonać profesor Reguła z Krakowa. Wykonał je w sierpniu za cenę 290 tysięcy. Uzgodnione z Konserw. Wojewódzkim. Plany już zatwierdził konserwator wojewódzki i Kuria Biskupia w grudniu 1950 roku. Ponieważ trudno o farby, ks. proboszcz prosił o adresy do Ameryki i wysłał 50 odzew do rodaków tutejszych, prosząc o nadesłanie farb, których jakość i ilość podał profesor Reguła. Jest więc wapno stare – londyny i deski złożone na podwórzu plebańskim – piasek. Plany załatwione – trzeba jednak farb. Malowanie kościoła budzi u parafian zapał jednomyślny. Szafa na feretrony rozpoczęta przez Władysława Jurka jeszcze nie skończona. Prace na cmentarzu wykończone.

W kościele: urządzono w roku jubileuszowym z okazji odpustu uroczystość jubileuszową parafialną 30 lipca. Poprzedziło uroczystość triduum i spowiedź św. Parafian. Kazanie wygłosił ks. prałat Rychlicki z Krakowa.

Po sumie ruszyła cudna procesja na stary cmentarz, gdzie zatknięto krzyż jubileuszowy. Wszyscy w rękach trzymali swoje krzyże jubileuszowe, a krzyż nieśli mężczyźni, po nich kobiety, po nich młodzieńcy, na koniec dziewczęta. Na krzyżu zawieszono wizerunek ukrzyżowanego, który Niemcy w czasie wojny roztrzaskali. Pan Wójcicki w warsztacie spoił z powrotem do dawnego stanu. Uroczystą akademię ku czci Chrystusa Króla urządzono w kościele w ostatnią niedzielę października. Program jej był imponujący.

1. Chór mieszany „Niech żyje Chrystus Król”

2. Przemówienie prof. gimn. St. Gniadka

3. „Przez śmierć bolesną” – chór mieszany

4. Deklamacja: „Idźmy za Nim” student gimn.

5. Symfonia koncertowa – Dankla duet skrzypcowy z organami

6. „Z hasłem wiary” – chór mieszany

7. Deklamacja dziecka szkolnego: Chrystus Król

8. „Christus vincit” – Chór dziecięcy

9. Przemówienie ks. proboszcza

10. Błogosławieństwo Najśw. Sakramentem

W Akademii wzięły udział tłumy wiernych. Przepiękne afisze przygotowali klerycy Klasztoru OO. Redemptorystów.

Powyższy tekst w formie maszynopisu został znaleziony w kancelarii parafialnej, przepisany przez Wojtka Lewickiego i umieszczony na tej stronie.